RECENZJE

niedziela, 19 sierpnia 2012

Kochani!!!
Po intensywnych przemyśleniach postanowiłam, iż blog VanityLife zostanie przeniesiony na platformę blogspot.com... Wydaje mi się, że dzięki temu będzie on miał większe perspektywy na sukces:)
Nowy adres strony to:

The-Vanity-Life.blogspot.com

Serdecznie zapraszam!!!
czwartek, 16 sierpnia 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com

     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam coś skutecznego dla osób z tłustą, trądzikową cerą... Jest to intensywnie oczyszczający tonik Under Twenty Anti! Acne Intense produkcji Dr.Irena Eris.


Specyfiku tego używałam kilka lat temu i sama nie wiem dlaczego przestałam... Jednak na całe szczęście niedawno sobie o nim przypomniałam, kiedy to po wypróbowaniu antytrądzikowego kremu od Ziai (o którym recenzja TUTAJ) przeżyłam tragiczny atak pryszczy.

Jest to produkt mający za zadanie, jak sama nazwa mówi, intensywnie oczyszczać i normalizować naszą cerę. Producent zapewnia nam również zwężone pory i ograniczenie wydzielania sebum. I faktycznie większość tych obietnic jest zgodna z prawdą:)

Kosmetyk ten w przeciągu dwóch tygodni wyeliminował niemal wszystkie widoczne pryszcze. Naprawdę coś wspaniałego! Na dodatek podczas użytkowania faktycznie czuć, że oczyszcza i odświeża naszą cerę. Dodatkowo jeszcze ten przyjemny orzeźwiający zapach...

Kolejnym plusem produktu jest to, iż rzeczywiście zmniejsza rozszerzone pory. Nie robi tego perfekcyjnie, ale efekt jest zadowalający. Ale uwaga! Tonik działa w ten sposób tylko na pory jako-tako oczyszczone! Ja niestety jestem posiadaczką licznych wągrów na nosie i mój rycerz w błękitnej zbroi nie daje sobie z nimi rady... Chociaż na ten problem nigdy nic nie pomogło, więc nie jest to dla mnie jakiś ogromny minus ani zaskoczenie... Czy zmniejsza wydzielanie sebum? Tak, ale nie spodziewajcie się cudów. A co do wydajności, to nie jest ona może specjalnie zachwycająca, ale tragiczna również nie jest. Wydaje mi się, że słowo akceptowalna w tym przypadku będzie odpowiednie. Uwaga dla wrażliwców - produkt nie podrażnia oczu.

Moim zdaniem jeśli ktoś boryka się z problemem trądziku lub potrzebujecie porządnego oczyszczenie tonik Under Twenty jest dla Was:) Jeżeli macie jakieś spostrzeżenia na jego temat, bądź też inne uwagi dotyczące oczyszczania cery - zapraszam do dyskusji:)
Cena: 14zł
Pojemność: 200ml

Ocena: 8,5/10
Czy kupię ponownie: tak


niedziela, 12 sierpnia 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com

Dziś chciałabym Was moje kochane zapoznać z kilkoma produktami, które według mnie są całkowitym marnotrawstwem pieniędzy i nie warto ich kupować...

1. Mleczko do demakijażu KOLAGEN + ELASTYNA (Soraya)



     Pierwszym kosmetykiem, którego kupna żałuję jest mleczko do demakijażu KOLAGEN + ELASTYNA firmy Soraya. Zakupiłam je w czasie wyjazdu w góry, gdyż całkowicie zapomniałam zabrać ze sobą moje kochane mleczko marki All About Face i na gwałt potrzebowałam czegoś do demakijażu. Niestety... Była to totalna pomyłka... Po pierwsze i najważniejsze - po użyciu produktu oczy pieką niesamowicie, a zaczerwienienie tym spowodowane nie schodzi dopiero po około godzinie. Nieprzyjemne uczucie szczypania również utrzymuje się przez jakiś czas, co jest prawdziwą "mordęgą; nie pomaga przemywanie wodą czy też innymi magicznymi specyfikami, trzeba przecierpieć...
     Konsystencja kosmetyku również pozostawia wiele do życzenia, gdyż jest ona gęsta i tłusta, co zdecydowanie nie pomaga w jego rozprowadzaniu, sprawia natomiast, iż mleczko nie jest zbyt wydajne. Kolejnym drażniącym aspektem jest intensywny chemiczny zapach, dlatego nie polecam wrażliwcom.
     Myślę, że jedynym plusem mleczka firmy Soraya jest dobry poziom nawilżenia, w jakim pozostawia skórę po zmyciu makijażu.
Cena: 8-10zł
Pojemność: 200ml


Plusy:
+ nawilża skórę

Minusy:
- niesamowite szczypanie i zaczerwienienie oczu
- niepraktyczna konsystencja
- intensywny zapach

__________________________________


2. Szampon Prevent Hair Loss Shampoo (Cece Med)



     W tym przypadku będzie krótko... Już od wielu lat borykam się z problemem wypadających włosów i dlatego podczas niedawnej wizyty w Rossmanie zakupiłam szampon szwedzkiej firmy Cece Med z nadzieją, iż wreszcie natrafię na coś skutecznego. Jednak będąc szczerą nie jestem w stanie powiedzieć, czy rzeczywiście pomaga on wzmocnić włosy na tym polu, gdyż byłam zmuszona odstawić go po kilku myciach. Dlaczego? Ano dlatego, że kosmetyk Cece Med zrobił z mojej biednej fryzury totalnie przesuszone siano, które dochodziło do siebie przez długi, długi czas... Utrudnił on również układanie włosów, które odstawały w każdą stronę i nijak nie dało się ich wygładzić. Aby przywrócić je do poprzedniego stanu zmuszona byłam do niebotycznych zabiegów przeróżnymi maskami i odżywkami. Dlatego nie polecam...
Cena: 27zł
Pojemność: 300ml


Plusy:
brak

Minusy:
- niesamowicie wysusza włosy
- utrudnia ułożenie fryzury
- cena nieadekwatna do jakości

__________________________________


3. Mgiełka do ciała Naturals 'Owoc granatu i mango' (Avon)



     Mgiełka do ciała firmy Avon nie jest może jakimś tragicznym przypadkiem lecz ja więcej jej nie kupię, nawet pomimo tego, iż zapach jest rzeczywiście intensywny i nieziemski... Bardzo spodobał mi się on podczas przeglądania jednego z katalogów (chyba każda z nas zna te ich perfumowane strony;)), a że była promocja, skusiłam się. Niestety, jak się później okazało, nie byłam w stanie jej używać... Wydaje mi się, że chodzi tutaj o dużą ilość alkoholu zastosowanego w kosmetyku, który sprawia, że podczas rozpylania po prostu mnie poddusza. Wstrzymywanie oddechu nijak nie pomaga, gdyż drażniąca substancja pozostaje na skórze jeszcze przez kilkanaście minut. Nie jestem pewna jak to jest u innych osób, możliwe, że ja jestem po prostu takim beznadziejnym przypadkiem:( Jeśli chcecie spróbować - proszę bardzo, ale ostrzegałam:) Zdecydowanie nie polecam astmatykom.
Cena: 13-15zł (9zł w promocji)
Pojemność: 125ml


Plusy:
+ piękne, intensywne zapachy

Minusy:
- duszący w trakcie rozpylania
- niezbyt wydajny

__________________________________


4. Lakier do paznokci Speeddry+ (Avon)



UWAGA!
W tymże opisie odnoszę się do odcieni brokatowych, gdyż tylko te miałam okazję testować.

     I znowu kosmetyk z Avonu... Lakier do paznokci Speeddry+ ma zagwarantować nam piękne, intensywne barwy oraz krótki czas schnięcia, co jest totalną bzdurą. Nie dość, że produkt robi niezłe smugi, to samo zasychanie trwa o wiele dłużej niż w porównaniu z tradycyjnymi lakierami... Zajmuje to naprawdę mnóstwo czasu i nie radzę wykonywania jakichkolwiek czynności w trakcie tego procesu, tym bardziej po nałożeniu drugiej warstwy. Kolejnym minusem są ogromne problemy ze zmywaniem tegoż specyfiku, w trakcie którego brokat w nim zawarty przykleja się do skóry dłoni, a szczególnie skórek wokół paznokci, i nijak nie da rady go usunąć. Aby pozbyć się dokładnie wszystkich śladów należy odczekać kilka dni, aż "zejdą" same w czasie wykonywania domowych obowiązków...
Cena: 15-25zł (w zależności od katalogu)
Pojemność: 12ml


Plusy:
+ duża gama kolorystyczna
+ dobry pędzelek

Minusy:
- długi czas zasychania (szczególnie drugiej warstwy)
- niezbyt dobre krycie
- pozostawia smugi
- po zmyciu pozostają plamy brokatu
- cena nieadekwatna do jakości

__________________________________

Mam nadzieję, że udało Wam się przebrnąć przez ten długaśny pościk... Sama z wielką chęcią "wysłucham" Waszych opinii na temat opisanych dziś przeze mnie produktów:) Może same macie jakiś przykre wspomnienia na temat kosmetyków? Piszcie, komentujcie, pytajcie... :)
niedziela, 05 sierpnia 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com


Z racji tego, iż jestem ogromną fanką testowania nowych kosmetyków, a szczególnie tuszy do rzęs, postanowiłam wypróbować tusz, który ostatnio poleciła mi moja znajoma, a mianowicie Estee Lauder Sumptuous Mascara. W drogerii produkt ten kosztuje około 140zł za 6ml, ja jednak zakupiłam tester na Allegro o pojemności 2,8ml za 10zł plus przesyłka, który posiada pełnowymiarową szczoteczkę. Dlatego też uważam, że lepszym rozwiązaniem jest zakup miniaturki.

Według producenta tusz Sumptuous zwiększa objętość, unosi i pogrubia rzęsy bez ich obciążania, co jest w większości prawdą. Kosmetyk zdecydowanie dodaje objętości, a oko staje się bardziej wyraziste. Dodatkowo przy odpowiedniej technice nakładania, którą można wypracować bardzo szybko, doskonale rozdziela i stylizuje nawet cienkie i delikatne rzęsy. Nie jestem pewna jak jest z unoszeniem bo zawsze używam zalotki:)

Osobiście mam wątpliwości co do kwestii pogrubiania. Ot, naturalny look, który z pewnością nie zadowoli pań liczących na efekt sztucznych rzęs. Jest to chyba jedyna wada produktu.

Warto zauważyć, iż Estee Lauder Sumptuous Mascara to kosmetyk naprawdę lekki i wydajny. Polecam go osobom szukającym tuszu, który podkreśli i nada spojrzeniu wyrazistości w naturalny sposób.

Ocena: 8/10
Czy kupię ponownie: tak (miniaturkę)




czwartek, 02 sierpnia 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com




Puder ten doradziła mi jakiś czas temu pani w Douglasie, ponieważ poszukiwałam jakiegoś dobrze matującego specyfiku, w cenie nie przekraczającej stu złotych. Kosztował on dokładnie 81zł i powiem szczerze, że nie żałuję wydania tych pieniędzy, ponieważ produkt ten zdecydowanie jest tyle wart.

Choć może lepiej przejdę do konkretów... Jest to półtransparentny, matujący puder w kamieniu. Według producenta jago głównym zadaniem jest ograniczanie wydzielania sebum. I nie jest to kłamstwo. Nawet bez użycia podkładu matuje i delikatnie ujednolica cerę, a w połączeniu z podkładem Revlon ColorStay lub odpowiednio dobranym kremem bb czyni prawdziwe cuda. W moim przypadku świecenie pojawia się dopiero po około 4-5 godzinach, co jest absolutnym sukcesem.

Kolejnym plusem tego kosmetyku jest jego wydajność. Posiadam go od 8 miesięcy, a na dzień dzisiejszy pozostało mniej-więcej 30% jego zawartości. Bardzo lubię również dołączoną do opakowania gąbeczkę, która jest mięciutka i dobrze rozprowadza puder (nie należy go nakładać pociągłymi ruchami, lecz wklepując puszkiem w skórę, gdyż wtedy otrzymamy lepszy efekt).

Jedynym minusem IsaDora Oil Control jest niezbyt mocne krycie, które mogłoby być lepsze, ale o tym uprzedza producent. W końcu słówko "półtransparentny" mówi samo za siebie.

Gdzie kupić? Puder ten jest niestety trudno dostępny w internecie, a jeśli już się trafi to za sklepową cenę. Dlatego też polecam kupić go, tak jak ja, w drogerii Douglas (przynajmniej będziecie miały gwarancję, że produkt jest świeży, a i dostaniecie do niego z pewnością jakieś gratisy:)

Ocena: 9/10
Czy kupię ponownie: nie wiem (kusi mnie wizja przetestowania innych pudrów matujących tej firmy)


 

 odcień 68:

niedziela, 29 lipca 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com



Essence fix&matte! to sypki, transparentny puder matujący (dostępny w drogerii Natura za około 15zł). Ma on biały kolor, który w miarę możliwości dopasowuje się do jasnej i średniej karnacji. Nie polecam osobom o śniadej, opalonej cerze, gdyż mimo wszystko po nałożeniu pudru przebija się biel, co jest już małą wadą.

Kosmetyk ten jest drobno zmielony i bardzo dobrze. Matuje nieźle, lecz z całą pewnością istnieją skuteczniejsze produkty, jak na przykład Isa Dora Oil Control Compact Powder (o którym zrobię recenzję w przyszłości). Ale i różnica w cenie jest wyraźna. Wydajność także jest w porządku - jedno opakowanie wystarcza na około 4 miesiące.

Ale żeby nie było tak dobrze Essence fix&matte! ma też swoje wady. Po pierwsze, jak już wspominałam, tworzy delikatną, białą poświatę, co nie na każdej buzi wygląda estetycznie. Kolejnym minusem jest to, że puder regularnie "wędruje" w stronę ust i mogę Was zapewnić, że nie smakuje najlepiej. Kolejną kwestią, którą należy poruszyć to opakowanie, na które wiele osób narzeka i faktycznie momentami kosmetyku wychodzi po prostu za dużo. Jednak ja odsypuję pożądaną ilość na wieczko i po kłopocie:)

Myślę, że puder fix&matte! firmy Essence ma swoje wady i zalety, ale chyba warto go mieć w kosmetyczce jako produkt "na co dzień". Zwłaszcza za taką cenę i pojemność (15,5g) =) Uwaga! Odradzam stosować go na wielkie wyjścia, bo może Was zawieść...

Ocena: 7/10
Czy kupię ponownie: tak (chyba, że trafi się coś podobna nowość)


 


Zapraszam również na facebookowy kanał VanityLife:)
sobota, 28 lipca 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com




Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami na polskich i zagranicznych stronach, sięgnęłam po podkład Revlon ColorStay dla cery mieszanej lub tłustej (edycja bez SoftFlex). Kupiłam go przez internet za ok. 35zł (w drogerii cena wynosi 70-80zł), więc nie byłam pewna co do odcienia. Wybrałam kolor 180 Sand Beige, jednak teraz wiem, że lepszy byłby kolor 150, gdyż jest bardziej żółty i jaśniejszy.

Przechodząc do konkretnej recenzji, pierwsze co rzuca się na myśl to charakterystyczny zapach podobny do ajerkoniaku/adwokatu. Mnie on absolutnie nie przeszkadza, jest wręcz całkiem przyjemny. Niektórzy mogą mieć problem z brakiem dozownika (podkład wylewa się po prostu z buteleczki), ale wystarczy trochę wprawy i gotowe:)

Pomimo tego, że produkt ten nie jest specjalnie gęsty, kryje znakomicie i długo się utrzymuje. Jednak jego najważniejszą cechą jest dobre matowienie. ColorStay daje nam efekt tak zwanego "płaskiego matu". W przypadku innych podkładów tego typu moja cera świeciła się po niecałej godzinie, lecz Revlon utrzymuje ją w całkiem dobrym stanie (przypruszony pudrem w kamieniu IsaDora Oil Control) przez około 4 godziny... Komuś może się to wydawać krótko, ale biorąc pod uwagę moją wybitnie tłustą strefę T, jest to wynik rekordowy.

Warto również wspomnieć o niespodziewanym działaniu przeciwtrądzikowym. Podczas dłuższego użytkowania podkładu, pryszcze na czole i policzkach stały się rzadsze i mniejsze (niemal niewidoczne). Byłam naprawdę zaskoczona!

Jeśli któraś z Was zdecyduje się zakupić ten kosmetyk, polecam nakładać go pędzelkiem, ponieważ wtedy makijaż wygląda o wiele bardziej naturalnie i lepiej wtapia się w cerę.

Uważam, że Revlon ColorStay for Combination/Oily Skin jest najlepszym podkładem do cery tłustej, z jakim kiedykolwiek się zetknęłam. Kontroluje wydzielanie sebum, kryje i w niektórych przypadkach (z tego, co słyszałam nie tylko w moim) działa lecząco i kojąco. Zdecydowanie polecam!

Ocena: 9/10
Czy kupię ponownie: tak





Paleta kolorów Revlon ColorStay:


Zapraszam również na facebookowy kanał VanityLife:)
piątek, 27 lipca 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com


Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości firmy Ziaja, otrzymałam do przetestowania kilka próbek kosmetyków. W zestawie tym znalazł się ZIAJA MED Krem Redukujący Trądzik - Kuracja Antybakteryjna (linia zielona). Jak sama nazwa mówi jest to produkt przeciwtrądzikowy.

Z wielką chęcią zabrałam się za testowanie... Jednak niestety po niecałych dwóch tygodniach musiałam przerwać kurację, ponieważ produkt nie spełniał swojej podstawowej funkcji - nie usuwał trądziku, a wręcz przeciwnie - na mojej twarzy pojawiło się całe mnóstwo pryszczy, jak jeszcze nigdy dotąd. Moja twarz (a szczególnie czoło i policzki) wyglądała strasznie. Było to niecały miesiąc temu, a powstały trądzik zniknął tylko w niewielkim stopniu.

Warto zaznaczyć również obecność parabenów w kosmetyku, co z całą pewnością nie wpłynie dobrze na stan naszej skóry w przyszłości.

Jednak żeby nie było aż tak pesymistycznie, mogę powiedzieć, iż krem ten jest bardzo wydajny, ma miłą, delikatną konsystencję i przyjemnie pachnie.

Podsumowując, osobiście nie polecam tego kosmetyku (szczególnie osobom ze skłonnością do "zapychania"). Jeśli mimo to macie nadzieję, że Wam akurat pomoże, proponuję abyście (tak jak ja) napisali do firmy Ziaja o próbki. Formularz znajdziecie w zakładce "Darmowe próbki i konkursy":)

Ocena: 2/10
Czy kupię pełnowymiarowe opakowanie: nie(!)


Zapraszam również na facebookowy kanał VanityLife:)
czwartek, 26 lipca 2012
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com


Kupiłam tą pomadkę kilka lat temu, zupełnie przez przypadek. I był to strzał w dziesiątkę! Od zawsze miałam problemy z suchymi, spierzchniętymi wargami. A już po pierwszym użyciu Neutrogeny stan moich ust znacznie się poprawił. Po pierwsze - natychmiastowe nawilżenie, po drugie - cudne wygładzenie.
Polecam szczególnie na zimę. W chłodne dni pomadka sprawdza się szczególnie świetnie, choć i latem warto mieć ją w torebce.
Mała uwaga: sztyftu należy używać dosyć często. Na szczęście, mnie to nie przeszkadza =) 

Zalety:
+ natychmiastowe nawilżenie i wygładzenie ust
+ pomadka w wygodnej formie sztyftu
+ nie jest "klejąca"
+ przyjemny, delikatny zapach
+ bezbarwna
+ dobry filtr przeciwsłoneczny

Niektórym osobom minusem może wydać się cena. Jednak uwierzcie - 10-12zł za tak dobry kosmetyk to naprawdę małe pieniądze. Ja używam go od 3 lat i nadal działa=)

Ocena: 8/10
Czy kupię ponownie: tak



Zapraszam również na facebookowy kanał VanityLife:)
UWAGA!!!
Nowy adres bloga to:
The-Vanity-Life.blogspot.com


Chciałabym zapoznać Was z kremem bb One Touch BB Cream koreańskiej marki PALGANTONG. Choć może nie zapoznać, a raczej przestrzec...

Zakupiłam go jakiś czas temu na Allegro za kilkanaście złotych. W zestawie znalazł się również puder z tej samej serii oraz uroczy różowy puszek i silikonowa kosmetyczka. Byłam bardzo ucieszona, kiedy wreszcie do mnie dotarł, ponieważ producent zapewniał, iż jest to cudowny kosmetyk do codziennej pielęgnacji cery młodej.

Niestety, zakup okazał się kompletną klapą oraz wyrzuceniem pieniędzy w błoto. I to dosłownie, bo krem ma naprawdę nieprzyjemną konsystencję. Kolejnym minusem jest całkowity brak krycia i dopasowywania się koloru do skóry, której nadaje szary odcień, przez co twarz wydaje się bardzo zmęczona. Jest on zwykłą, niezbyt ładnie pachnącą mazią, którą nakłada się na twarz.

Również puder zamieszczony w zestawie do niczego się nie przydał, a jedynym plusem jest ładne opakowanie. Nie polecam.

Ocena: 2/10 (za ładne opakowanie)
Czy kupię ponownie: nie







Zapraszam również na facebookowy kanał VanityLife:)
 
1 , 2
VanityLife




ShinyBox


UWAGA!!!
Wszelkie prawa do treści zamieszczanych na blogu zastrzeżone. Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane na blogu (za wyjątkiem poszczególnych, wyszukanych przeze mnie zdjęć, skopiowanych ze stron producentów) są mojego autorstwa i nie mogą być kopiowane i umieszczane na stronach niezwiązanych bezpośrednio z VanityLife.blox.pl (z wyłączeniem osób, które otrzymają na to moją zgodę).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...